Po 10 latach bez grafiku
Przez 10 lat zaplanowana każda
sekunda, minuta, godzina. Przez 10 lat wyznaczony cel, osiąganie niemożliwego. Wylane
wiadra potu, łez i krwi, a wszystko w drodze po sukces. Hektolitry bólu,
cierpienia, złości, ale przyjmowane z uśmiechem na twarzy. Wstawanie, gdy jeszcze ciemno za oknem, by się
przycisnąć. Wyciskanie siebie jak cytryny, by osiągnąć cel. Nie istniały takie
słowa jak nie chcę czy nie mogę, a o przyznawaniu się do dyskomfortu nie było
mowy. Kiedy boli, znaczy, że żyjesz-twoje odwieczne credo. Nie poddajesz się,
walczysz do upadłego, dosłownie. Dotąd, dopóki nie zemdlejesz siły jeszcze
masz. 90 metrów to wciąż mało, bo miało być sto. Wtedy odnosisz poczucie osobistej
klęski. Najgorszej bo w twoim mniemaniu
przegrałeś. Jednak mimo to, idziesz dalej. A co najważniejsze nie jesteś w tym
sama bo masz cudowną ekipę na dobre i na złe. Są motywatorem, podporą, przyjacielem. Co tydzień nowy plan pracy. Jeśli planowo za mało, dokładasz ile można. Wakacje
zaplanowane jasno. 6 tygodni pracy, 2 wolnego.
I nie przejmujesz się tym, jak to wygląda bo takie jest twoje życie. Wszystko
ułożone, na swoim miejscu. Wakacje to twój czas pracy, odpoczynku dla psychiki,
katorgi dla ciała. Ale właśnie tak miało być. Lepszych wczasów nie możesz sobie wyobrazić. 10
lat szukania odpowiedzi, znajdowanie ich. Szukanie siebie, prawdy, akceptacji. I to co
zdobyłaś to ,to, że zawsze trzeba być sobą, mieć dystans do siebie i świata, a
najważniejszym atrybutem jest siła nie tylko fizyczna lecz przede wszystkim
charakteru. Potrzeby akceptacji, zrozumienia,
uwagi. Umiejętność dogadania się z każdym. A każdy jest, przecież inny. Starszy,
młodszy, posiada inny charakter. I nie ważne czy wyglądasz tak, czy inaczej,
czy masz mniej lat czy więcej. Bo wszyscy jesteście jedną, wielką rodziną. Wspólne imprezy, malowanie obrazów,
integracja na schodach, przy automatach z jedzeniem. Nie ma nienawiści, wkurzania. Jest przyjaźń,
szczerość i pomoc. Liczne spacery, gry planszowe, filmy. Spacery kończą się różnie.
Czasami dobrze, a czasami trzeba uważać
na gałęzie w lesie bo inaczej skończysz z wyłamanym palcem. Ale wspomnień masz
przynajmniej co nie miara. Ważne, by to miejsce
nie straciło tej magii. Na pierwszym miejscu zawsze powinien być sport, a
reszta to tylko dodatek. Bo twoim celem jest zdobywanie szczytów, sportowych. Wchodząc
tam, jasno wiesz czego chcesz. Plakietką każdego powinno być,, jestem tu dla
sportu``. Bo właśnie po to tworzone są takie niezwykłe chatki. Aby docierać do prawdy, szukać siebie, siły do
walki, zmieniać się na lepsze. Akceptować wszystkich bez znaczenia. Rozmawiać z
każdym i to nie będzie tylko popalanie o niczym, a wartościowa wiedza. Zwykle takie właśnie chatki docenisz dopiero
jak stracisz do nich wstęp taki jak 10 lat temu.
Dziś 10 lat minęło i choć dalej
starasz się o wejściówkę do chatki to właśnie dziś, są wakacje i kompletnie nie wiesz co masz ze
sobą zrobić. Nie masz już grafiku, gdzie
wszystko do sekundy zaplanowane tylko wolny czas. Totalnie jakoś nie możecie się
ze sobą dogadać. Próbujesz znaleźć sobie miejsce, zajecie, ale to nie to samo. Brakuje ci spokoju, wyłączenia się. I poniekąd
zrobisz to, by choć na chwile dać namiastkę tego co działo się przez 10 lat
twojego życia.
Komentarze
Prześlij komentarz