Kuchenne rewolucje czyli beza nieidealna


Na pierwszy rzut oka połączenie idealne.  Dwa ogniste charaktery z łagodnym dodatkiem pomiędzy. Znają się dobrze.  Właściwie on wie o niej niemalże wszystko. Z nikim nie jest tak szczera jak z nim.  Dużo ich łączy. Podobne, czarne poczucie humoru i stopień wrażliwości.   Zawsze ją zrozumie, wysłucha i pomoże. Kiedy trzeba, jest na posterunku. Co prawda nie stacjonarnie ale jest. Choć dużo ich łączy to także parę spraw dzieli. Ona nie do końca trafiona w punkt, na drodze spore kilometry, a na dodatek oboje twierdzą, że nie należy psuć przyjaźni bo, gdy nie wyjdzie, zwykle nie ma do czego wracać.  Ale przede wszystkim są przyjaciółmi.  Tyle i aż tyle.  Wielokrotnie potrafi ją doprowadzić do łez wzruszenia.  Ona nie dopuszcza do siebie byle kogo. Tutaj robi to otwarcie. Nie wiadomo z jakiego powodu nie boi się go wpuścić do prawdziwej siebie.  Dobrze wie, że ich relacja nie zmieni statusu. Po pierwsze dlatego, że oboje wiedzą, że, gdy coś nie wyjdzie, to wszystko zakończy. Po drugie oboje cieszą się z wolności i nie szukają nikogo na siłę, są wymagający bo wiedzą czego chcą. Po trzecie i pewnie ostatnie, na drodze jako przeszkoda być może niewidoczna rzecz to jej kłopoty ze zdrowiem.  Dziewczyna wie, że to jest szukanie wymówki bo akurat nie tutaj leży problem.  Mimo, że gdzieś w jej podświadomości szyje się obrazek pod tytułem ,, Co by było, gdyby?`` to nie pozwala sobie na to. W minutę gani siebie za przyzwolenie na szukanie odpowiedzi na pytanie.  Bo  zdaje sobie sprawę, że, gdy tylko poluzuje smycz to utonie w swojej wyobraźni na dobre. Tyle razy wpływała na morze tęsknoty, by później zadawać milion pytań czy to w ogóle normalne? A następnie szuka skutecznej odtrutki i koła ratunkowego, które nie pozwoli jej pozostać na wyspie gdybania i marzeń.   Marzeń nierealnych bo, przecież jej wewnętrzny chochlik wie jak to się skończy. Po prostu karty do siebie nie pasują, więc grę należy zatrzymać. Krótko mówiąc to wszystko składa się na bezę  nieidealną. Nieidealną dlatego bo ona jest składnikiem lekko przeterminowanym niczym zważona śmietana, która popsuje bezę.  Nieidealną również dlatego, że to przenigdy nie dojdzie do skutku. Przynajmniej można mieć pewność, że tęsknota nie jest karalna. Tym sposobem beza będzie słodko-gorzka, ale oryginalna.  Co ciekawsze wypiek o tymże nowym przepisie bardzo smakowałby innym. Wszystko im odpowiada. To nic, że jest zdecydowanie za dużo cukru pudru i śmietany. Najważniejsze, że smakuje cudownie. Nagle nikt nie przejmuje się swoją wagą, a zwłaszcza tym , że, gdy nadejdzie  lato nie zmieszczą  się w ulubione spodnie.  Liczy się to, że składniki stanowią niepowtarzalne połączenie, jedyne w swoim rodzaju.   Chętnie wprowadzą na rynek i zaakceptują bezę o słodko- gorzkim smaku.  Mimo, że byłaby ona kompletnie niecodzienna to wszyscy nadaliby jej gwiazdkę  Michelin i to najlepiej od razu pięć.

Wszystko wskazuje na to, że beza o słodko- gorzkim wymiarze będzie musiała obejść się smakiem i pozostać w niespełnionych marzeniach niektórych osób.  Trudno. Czasem tak bywa. Być może właśnie tak ma być. Ale tak naprawdę, nigdy nie wiadomo co czeka na ciebie za rogiem. Może właśnie będzie to przepis na słodko- gorzką bezę, nie zepsutą i cudownie smakującą? Przepis, który się sprawdzi. A mikser przy jej wykonywaniu w sposób idealny wymiesza wasze charaktery.

Kto wie?

Komentarze

Popularne posty