Armia demonów, a zaczarowana księga


Masz mętlik w głowie. Nie wiesz, czy to za sprawą ciągłych upałów, czy może tego co dzieje się w sercu. Jeśli, kiedyś przed czymś uciekałeś i broniłeś się to wiesz, jak to jest. Niby wszystko poukładane. Niby oznacza na pewno nie. Nie jest w porządku. W sercu i głowie bałagan jak po III Wojnie Światowej. Z ludzkimi emocjami jest trochę jak na poligonie. Obojętnie, w którą uliczkę skręcisz- władujesz się na minę.  Z jednej strony rozmowa z samym sobą jest potrzebna, z drugiej to czysty samobój. Chcesz się dobić? Zapytaj siebie, co czujesz, a strzelisz sobie w kolano. Nie dlatego, że nie lubisz swojej osoby, a raczej z banalnej potrzeby poznawania i definiowania własnych emocji.  Prawda. Mało kto lubi ją słyszeć, zwłaszcza wtedy, jeśli dotyczy to wewnętrznej, bezbronnej dziewczynki. Bo okazuje się, że na co dzień jesteś twarda jak kamień i ze wszystkim dajesz sobie radę. Jednak, gdy gasną światła zdejmujesz pelerynę i skorupę, by schować się w  świecie, który dobrze znasz. Oficjalnie nie rozmawiasz na tematy związane z twoim poligonem emocji. Niczym na rajdzie perfekcyjnie omijasz kwestie związane z tym, co siedzi w lekko zakurzonym sercu.  Zapytasz dlaczego? przecież  wygadanie się pomaga? Pewnie tak. To zresztą dość racjonalne podejście.  I to, by było na tyle.  Niestety, strach jest większy niż wszystko. Nie rozmawiasz o emocjach, często nawet wtedy, gdy kipią niczym Wulkan Etna bo boisz się co tam spotkasz. Boisz się demonów, które w tobie tkwią. Obawiasz się, że sobie z nimi nie poradzisz. Dziwne, prawda? Na co dzień robisz masę przeróżnych rzeczy nie zwracając uwagi na to, jak jest. Przesuwasz horyzonty i udowadniasz sobie, że potrafisz.

 W twojej duszy znajduje się teren zakazany. Zamknięty na złotą kłódkę.  Marzysz o tym, by pewnego dnia  ktoś posiadał dobry łom lub klucz, bo chyba tylko w ten sposób pokona to, czego ty nie potrafisz. Tak, tak. Jest coś, czego nie potrafisz i mówisz o tym otwarcie!  Nie jest to już tylko diabeł stworzony, po to, by odstraszać innych, a siebie chronić. To cała armia demonów z diabłem na czele. Brzmi to jak opis gry strategicznej.  Mimo wszystko wcale nią nie jest.

Wydawałoby się, że do pełni szczęścia brakuje tylko księcia na białym koniu. Dobre sobie.  Nie musi mieć królewskiego herbu ani dostojnego, czworonożnego przyjaciela.  Wystarczy, żeby był. To nie fantazja, tylko fakt.  Naprawdę? Okazuje się, że po wypowiedzeniu, a raczej napisaniu słów, nikt nie bije ani nie wygłosił wyroku bestialskiej  egzekucji.  Człowiek z armią demonów, z lekko zakurzonym i obolałym od życiowych ciosów sercem to jednak nadal istota czująca. Bez znaczenia, czy wciska innym przereklamowane nagłówki o tym, jak bardzo nie chce i nie ma czasu na pigułkę szczęścia. Zwyczajnie, po ludzku chce zajrzeć do zaczarowanej księgi….


Komentarze

Popularne posty