Przemiana... Czy dobra? Oj tak
Plan był jeden sukces i zero
uczuć. Długoterminowy, bez odwołania nic nie miało prawa tego zmienić no bo
niby po co? Ale nie przewidziałaś jednego a mianowicie zmiany. Pojawiła się ni stąd ni zowąd nieproszona ot tak. Obojętnie
czego byś nie robiła podświadomość daje ci znaki czego tak naprawdę chcesz. W życiu
byś siebie o to nie podejrzewała. Przecież to nie ma prawa istnieć, a jednak
jest. I bardzo dobrze. Stało się to rzeczą naturalną i kompletnie nie stanowi przeszkody.
Dziwne jak bardzo to może zawładnąć człowiekiem a on nie ma nic tu do gadania. I może lepiej bo niestety mamy zdolność do
zabierania sobie szczęścia. A później nic się nie dzieje. Przestój pół roku,
rok i nie wiadomo do kogo mieć o to pretensje. Tylko i wyłącznie do siebie. Ale
oczywiście tego nie widzisz od razu bo jesteś w stałym zaślepieniu przez,,
zmianę``, która, przecież ma na celu ci pomóc. Okazuje się, że zamiast pomóc,
szkodzi. I to nawet bardzo. Szkoda, że widzisz to dopiero po, tym kiedy stałeś się bezemocjonalnym wrakiem. Uratować
możesz się sam przy pomocy innych. Ale nie zdziałasz nic, póki sam nie zauważysz
błędu.
Jednak,
kiedy już go dostrzeżesz i pojawi się chęć
zmiany, znaczy, że nie jest z tobą tak źle i z tego wraku może powstać jeszcze piękna
budowla. Jedno wiadomo na pewno. Nie ma wracać
do starych schematów bo jak się okazało stoisz w miejscu nie rozwijasz się a
wręcz uwsteczniasz. Warto pójść o krok dalej i zobaczyć co cię czeka. I dzięki temu
wygrasz. A stawka jest warta sprawdzenia. Tak więc nigdy nie trzymaj się
schematów bo nic ciekawego cię nie czeka. Zaryzykuj bo tam może się okazać, że
się zadzieje i nie będziesz tego żałować wręcz przeciwnie….
Piękne 😻😻😻
OdpowiedzUsuń