Koniec pięknej relacji. Kto tu tak naprawdę jest ważny?
Wydawało
się możliwe, realne. Optymizm ratował wszystko. Przecież nie ma innej
możliwości jak to, że wygrasz. Brzmi pięknie ale jak się okazało niemożliwe. Wiara, optymizm zostały zamienione na łzy i
ból. Bo mimo, że dostałaś minimalną szanse w postaci kontynuacji chociaż w połowie
to i tak nigdy już nie będzie to samo. Mimo,
że będziesz odwiedzać i się monitorować, to, jednak nigdy już nie staniesz tam do
treningu. A to boli najbardziej. To, że już nigdy nie będziesz miała szansy współpracować
z najlepszym trenerem pod słońcem również. Być może to banalne bo w końcu cos się kończy a cos
zaczyna ale 9 lat to spory kawał twojego życia. Zmiany, które w tobie zaszły
miały miejsce w tym magicznym domu. Bez niego nie byłabyś tym, kim teraz. Bez tych
ludzi, dla których pozytywne myślenie to droga do szczęścia. Podejmując próbę, wiedziałaś na co się piszesz.
Że może się nie udać, ale uparcie miałaś nadzieje, że to właśnie tobie się uda
i wygrasz. Uparcie wierzyłaś… Teraz z wiary i nadziei pozostał jedynie proch. Czy to zabolało? Strasznie. Trochę jakby
dostać w policzek, a nawet wcale nie trochę. Pewnie tak szybko nie przestanie bo ślad już został.
Trzeba się z tym pogodzić… tylko czemu tak ciężko? Czujesz się jakby, ktoś
zabrał ci ważną część ciebie. Już nie ma azylu, nie ma maski, która wszystko
zakryła. Teraz musisz nauczyć się żyć z samym sobą? Tylko jak? Wcześniej, gdy
tylko pojawiał się moment zwątpienia, chwila, w której nie wytrzymujesz samym
sobą od razu byłaś tam i dawałaś z siebie wszystko , a nawet więcej tylko po,
by nie czuć, nie myśleć. A teraz? Masz wrażenie, że nie dasz rady z samym sobą.
Nie wiesz, jak to będzie bo nigdzie nie
ma mapy jak żyć z samym sobą. To musisz zrobić już sam. Jak? Nie ma nigdzie
odpowiedzi. W żadnej książce, czy Internecie
czy gdziekolwiek brak. Czy to naprawdę takie proste? Jedno jest pewne czasami warto będzie usiąść i
może przy małej pomocy wsłuchać się w siebie.
Teoretycznie masz jeszcze jedno wyjście,
ale jest ono tak nikłe do zrealizowania, że nie pozostało nic innego jak zrezygnować
i godnie niestety zejść z ringu. Przykre? Może. Ważne jednak, że zostały podjęte
próby trudno, że nie zadziałały. Może właśnie tak miało być? Szkoda tylko, że,
aby się o tym przekonać musisz dostać w twarz, a później wstać. Ale podobno cierpienie uszlachetnia. Nie wiem.
To miejsce jest i zawsze będzie dowodem tego, że jednak jesteś człowiekiem,
nie cyborgiem. Nic tak jak ono nie potrafi wycisnąć tylu łez na raz. One po
prostu płyną i tego nie jesteś w stanie ani zatrzymać ani skontrolować. Mówią, że prawda i dobro przezwyciężą wszystko…
Nie prawda bo nic nie wygrywa tak skutecznie jak system z człowiekiem. To nie
system jest dla człowieka lecz człowiek dla systemu. Jak pijawka krwi, pozbawi nadziei
na to, że się da. Tak więc limity górą. Cieszmy się, że nic ani nikt nie
zburzył harmonii systemowej. Bo w końcu ona
jest tutaj królową. A mi nie pozostaje nic innego jak wywieszenie białej flagi
i powiedzenia game over. Jedna rzecz, która
mnie cieszy to możliwość spędzenia połowy życia w tak niesamowicie magicznym
miejscu w otoczeniu cudownych ludzi. Dziękuje
wam z całego serca za wszystko!!! Jesteście wielcy. Jedno wiem na pewno, że
zawsze ten dom pozostanie w moim sercu razem z pięknymi wspomnieniami! A tego już
mi nawet system nie jest i nie będzie w stanie odebrać. Nigdy. Chociaż wiem, że
to trudne, gdzieś w głębi serca liczę na to, że system kiedyś wyrośnie z bycia
inwalidą. Serdecznie życzę powodzenia.
Komentarze
Prześlij komentarz