Obrona-atak
Przychodzi taki czas, gdzie z pewnymi rzeczami trzeba się pogodzić.
Akceptacja to słowo jest kluczem aby
aktualny stan rzeczy nie zapanował nad całością. Sytuacja jest bardzo prosta.
Możemy stanowczo wypierać coś co nas za bardzo przytłacza. Wmawianie, że to coś
w ogóle nie ma sensu i jest mi to w życiu zwyczajnie zbędne daje siły do
dalszego działania. Stawiać sobie cele krok po kroku a wtedy nie zgubimy trasy.
Zdecydowanie zawężamy pole myślenia a wtedy nie ma miejsca na bzdury. Pierwszym
krokiem jest zmiana toku myślenia. Zamiast non stop przejmować się tym, że coś ci
nie wychodzi lub inni coś mają czego ty nie po prostu zaakceptuj to. Zacznij
się z tego śmiać lub znajdź ciemne strony. To znaczy, że na temat albo sytuacje
zaczynasz mówić o nich źle. Bardzo źle. Wręcz fatalnie a to w jakiś sposób pomaga
w pogodzeniu się z tym. Taka forma samoobrony. Kiedy sytuacje życiowe atakują z
Nienacka ty również atakujesz. Bo jak wiadomo najlepszą linią obrony jest atak.
Miłość, wyrafinowany gracz często atakuje
w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego my jeżeli nie chcemy blizn to musimy
ją atakować. Najlepiej jest mówić o niej źle. Wtedy jej brak już nie denerwuje
jak kiedyś, a gdy widzimy zakochane pary na mieście i wkrada się uczucie
zazdrości. My szybko myślimy o tym jak to bardzo nie lubimy tego uczucia, jakie
jest okrutne, że to tylko ból i nic więcej. To właśnie jest sposób na obronę
przed wyrafinowanym graczem.
Ale czy
na pewno to dobry sposób? Nie możemy zbyt długo wypierać czegoś co i tak prędzej
czy później nas z nienidzka zaatakuje. Jedyne co możemy to jakoś się próbować się
obronić. Ale wiadomo, że jest to prawie niemożliwe. Na razie mowa źle o tym
działa. Ciekawe tylko na jak długo? Może gdzieś tam z drugiej strony to szczęście
puka do naszych drzwi. Albo jest całkiem blisko, tylko jeszcze o tym nie wiemy…
Pozdrawiam Karina
Komentarze
Prześlij komentarz