Biała flaga= złoty środek



Czy to nie dziwne, że kiedy dowiadujesz się pewnych faktów sytuacja staje się  bardziej normalna i już nie spędza snu z powiek? Chodzi mi o to, że wcześniej non stop przezywasz tą sprawę mając świadomość tego, że zdecydowanie za mocno ale wtedy to do ciebie nie docierało. Teraz? Tak jakby nie obchodzi, tak jakby nie wkurza, tak jakby nie uwiera. Jest ci to obojętne. Obojętne jest to czy porozmawiacie, obojętne jest to czy to wszystko sobie wyjaśnicie.  Czy to tak powinno wyglądać? Nie wiem. Czy to oznacza wywieszenie białej flagi, poddanie się ? czy na pewno tego chcemy, czy na pewno właśnie o to nam chodziło? Nie wiem. Gdzie jest odpowiedź na te pytania? Czy ktoś je zna czy w ogóle są? Nie wiem. Na razie pozostaje jedna wielka niewiedza i nic więcej.  A może postępujemy tak bo nam wygodniej, bezpiecznej? Bezpieczniej jest lawirować pomiędzy szczerą rozmową a jej brakiem. Kiedy nie ma szczerej ś rozmowy ty dalej możesz marzyć, rozmyślać co by było gdyby. Ale kiedyś trzeba powiedzieć stop no bo  ile można? Czy to teraz jest ten moment? Może nie powiesz tego głośno bo coś ci nie pozwala.  Tylko co? Bo  słowo miłość, zakochanie zaczyna tracić już na wartości.  To już chyba za mało. To już chyba nie ma znaczenia.  Może warto zadać sobie pytanie dlaczego już tak nie obchodzi, czemu obojętne staje się to, czy porozmawiacie czy wyjaśnicie. Może dlatego, że zbyt długo czekałaś zbyt duży strach , który nad tobą panował. I po prostu przestało ci zależeć? Może po prostu zwyczajnie odpuszczasz bo zdajesz sobie sprawę, że jak komuś będzie bardzo zależeć to zrobi  wszystko by do ciebie dotrzeć.  
Ty za to na razie znajdujesz złoty środek na wszystko. Na porysowane serce, na zjechaną kompletnie psychikę. Ratunek znajdujesz na Sali . na Sali możesz wszystko. Możesz się wyżyć, zapomnieć, nie myśleć. Nikt nie zadaje pytań o to jak się  ma twoje serce co z tą całą dziwną historią. Ty po prostu jesteś. Wiesz po co tam jesteś. Masz do pomocy trenera, który dodatkowo pomaga ci się docisnąć. Chcesz jak najlepiej najbardziej się docisnąć bo masz pewność, że dobrze wykonałaś robotę , wiesz, że to cię ratuje. Kiedy wyjdziesz z Sali zmęczony a wiesz,  że zrobiła właśnie o to tutaj chodzi. To Nawet zaczęłaś lubić to zmęczenie. Nawet bardzo. Sprawia ci radość bo gdy totalnie się zmęczysz wiesz, że nie masz czasu, ani najmniejszej ochoty myśleć o tym co cię przytłacza.  Więc czujesz się wolniej, nie myślisz, luz nic nie wkurza bo wiesz ze wyrzuciłeś z siebie wszystko i zostawiłeś na Sali. W grę również wchodzi 100%, które ty za wszelką cenę chcesz wykonać mimo tego, że niektórzy twierdzą, że to może być niemożliwe, że musisz przyjąć taką opcje, że nigdy nie osiągniesz tych stu procent. Ale nie ty masz potrzebę udowodnienia sobie i innym, że dasz radę, że się nie poddasz. Pojawią się łzy, kiedy pojawia się niechciany stop. Choroba , przeziębienie nie pozwalają ci wypracować twoich 100% i to cię dobija. Zaczynasz tak bardzo w to brnąć i uciekać, że gdy ci to zabierają pojawia się złość i niezrozumienie dlaczego to właśnie ty ponownie nie możesz.  Ponieważ ty masz do tego bardzo profesjonalne podejście a zarazem jesteś perfekcjonistką w tym co robisz zawsze chcesz wykonać wszystko na sto procent a pojawia się rzecz która cię w tym blokuje sprawia, że jesteś wkurzona na maxa nie rozumiesz czemu to właśnie teraz. Kiedy jesteś tydzień w domu bez tamtego rytmu dnia sprawia, że wariujesz.  Powiedzenie, że czasem nie można chcieć za bardzo, sprawdza się. 

Pozdrawiam  Karina

Komentarze