Walka z sercem. Wieczny dysk
Wydawałoby
się, że wszystko wróciło do normy. Nawet zrezygnowałaś ze swojego postanowienia,
które trwało siedem miesięcy. Okazało się jednak, że nie potrzebnie, a reakcja
zawieszenia broni z własnym sercem była tylko chwilowa. Niestety nie możesz mu zaufać bo zwyczajnie nie gra z tobą do jednej bramki. Można
powiedzieć, że ta rezygnacja była próbą. Próba dla twojego serca, które się
poddało i przegrało. Być może jest jeszcze zbyt słabe i naiwne. Czyli na dobrą sprawę wracasz do punktu wyjścia. Wtedy
czujesz pewnego rodzaju bezpieczeństwo.
Nikt a nic nie jest w stanie Ci zaszkodzić. Bo dobrze wiesz, że twoje serce jest za
pancerną szybą, której nic nie jest pokonać. Tylko ile tak można? Jak widać
brak określeń czasowych. A szkoda bo
wtedy przynajmniej masz pewną sytuację. Znajdujesz się w labiryncie, z którego nie ma
wyjścia. Po jednej stronie brak dostępu do serca, a po drugiej, zaś sprawa,
która wciąż nie daje za wygraną. Kiedy odpuści? Nie ma odpowiedzi. To przykre,
jak bardzo, ktoś musi zadomowić się w twoim sercu i nie możesz go stamtąd się
pozbyć. Siedem miesięcy detoksu sercowego niby nie idzie na marne. Ale jest jakiś
niesmak. Gdzieś się zagubiłaś w tym
labiryncie. Nie widzisz wyjścia. Z każdej strony jest tak samo radykalna opcja
i nie masz innej. Więc, jeśli musisz
wybrać którąś uliczkę to wybierasz brak dostępu do serca. Uliczka, która jest
niemożliwie trudna, na której jest mnóstwo niewyobrażalnie wielkich zakrętów. Może
właśnie tak ma być?
Czy
jest jakaś opcja, żeby włączyć u niektórych program nie wracaj do przeszłości,
a żyj przyszłością, a najlepiej tym co jest tu w danym momencie? Jeśli tak, to
szukam najlepszego informatyka, który coś tam przełączy. Wiadomo, że nie wymażesz
blisko dwóch lat ze swojego serca. Co niestety decyduje o tym, że zawsze ktoś
do tego wróci. Powinno patrzeć się
wstecz i wspominać ją z radością, a nie ze smutkiem, że już tego nie ma. Bo nic
na to nie poradzisz, nie jesteś złotą rybką, która rozdaje trzy życzenia, a one
się spełnią. Niestety nie posiadasz również wehikułu czasu, który cofnie tam, gdzie
chciałabyś być. Widocznie to miało być tylko dłuższym momentem, złudzeniem
szczęścia. A szkoda… Jak widać doceniajmy
chwile w danym momencie, a nie wtedy, gdy już ich nie będzie. Zewsząd padają
sygnały, że tak było , że to było prawdą, że to było realne. Ale to tylko
sygnały, które mogą być omylne. Zresztą na samych sygnałach daleko nie
zajdziesz. Bo to już jest za tobą. To
znaczy niby jest. Jeśli każdy będzie mówił, to co wiedział i to co było
faktycznie, to nigdy nie trafi do przeszłości. A ty jesteś jak ten ślepy, bo
nic nie wiesz i nie dowiesz się prawdy a wszystko co masz jest tylko domysłem,
nie prawdą. Pytanie czy jeśli faktycznie
przestaliby mówić to czy pozbędziesz się go z serca? A z tego co mi się wydaje,
tam nie widnieje opcja usuń. Jest tylko i wyłącznie jedna; zachowaj kopię. Nie
ma również możliwości wyczyszczenia dysku. Twoje serce jest niczym dysk, który
zapisuje wszystko na zawsze. Czy serce,
czy rozsądek? Niemożliwością jest by to pogrupować. Na początku kierujesz się sercem, później te
sygnały emocjonalne trafiają do głowy, która zaczyna wszystko rozkładać na
czynniki pierwsze. A co później? Całkowite zatrucie organizmu jednym tematem. Również wtedy psuje ci się cały system i głowa
nie myśli racjonalnie, a serce już w ogóle się pogubiło.
To jasne, że zarówno
serce jak i głowa się tego nie pozbędą. I nie wiem jak potężną zbroje musiałabyś posiadać
to i tak już zawsze będzie sprawiało, swego
rodzaju ból. Aż dziwnie pomyśleć, że
jedna osoba, może spowodować łzy, które, przecież są oznaką tego, że wcale nie
jesteś aż tak silna jakby się wydawało. W życiu nie pomyślała byś, że tak
bardzo jesteś w stanie zżyć się z osoba ,żeby tyle razy przez nią płakać. Pozostaje,
żal i smutek, że nic z tym nie zrobisz. Ból po tym, że to już nie wróci. Niby
było minęło. Ale jak widać w twoim sercu
panuje tylko hasło: Było, ale nie minęło. Niestety okazuje się, że nic nie spowoduje
tego, że nie masz uczuć, a wręcz przeciwnie jest ich w tobie multum, aż
wszystko wrze. Chciałoby się wykrzyczeć, jak strasznie boli i płakać nie tylko wtedy,
kiedy jest ciemno i nikt nie widzi. Jesteś tylko człowiekiem… Czasami, aż
człowiekiem. Istotą, która czuje, którą wiele rzeczy boli, która wiele razy
przepłakała. Przydałby się ktoś, kto by to zrozumiał, zaakceptował w pełni , i
lubił taką jaką jesteś. Nie musiałabyś
nikogo udawać byłabyś w stu procentach sobą. Zaraz.. Przecież taki ktoś był.
Ale był….? A teraz… ? Pustka…
Okazało się, że tęsknota za kimś, też jest ludzkim
uczuciem. Szkoda tyko, że pełnym goryczy i bólu…
Komentarze
Prześlij komentarz